środa, 25 stycznia 2012

4. Pobyt w szpitalu

Lalu...tak długo leżałyśmy w szpitalu...ja chciałam już wyjść, ale nie pozwolili nam lekarze. Ja trochę schudłam, a nawet troszkę za bardzo wcześniej żółtaczki dostałam i musiałam pod lampami leżeć. Mama mogła troszkę odetchnąć po urodzeniu mnie. Ja leżałam i się opalałam a mama musiała liczyć sobie tętno. Nie wiem, czy wiesz Lalu, ale na jednej z wizyt mama usłyszała, że jej tętno podczas mojego porodu skoczyło do około 200 uderzeń/minutę. A mama jako pielęgniarka wiedziała, że normalne tętno to 60-90 uderzeń/minutę. Po porodzie robili jej też badania krwi i okazało się, że jej Hemoglobina wynosi tylko 7,5 a norma od 12 !!! Lalu, lekarze mówili o przetoczeniu krwi, ale babcia Grażyna poradziła jej odmówić transfuzji. Stwierdziła, że mama poradzi sobie z tą anemią przez dietę. I powiem Ci, że dała radę po wyjściu ze szpitala. Lalu pewnie zapytasz, czemu taka niska Hemoglobina... babcia mówiła, że podcieli pewnie jakieś naczynie i mama dużo podkrwawiał, straciła dużo krwi a co za tym idzie podskoczyło jej tętno.

Wiesz Lalu, mama mówiła, że byłam bardzo grzeczną dziewczynką. W dzień jak się najadłam to spałam sobie spokojnie. Mama wtedy mogła wyjść do gości. Bo nie wiem czy wiesz Lalu, ale goście nie mogli wchodzić na oddział, była taka mała salka w której można było się spotkać z bliskimi a położna przywoziła dzieci. Byłam taka grzeczna, że mama mogła mnie zostawić i pójść do gości a ja sobie smacznie spałam. A inne dzieci jak ich mama wyszła zaraz płakały w głos.

Lalu leżałyśmy i leżałyśmy...nasza lekarka prowadząca mówiła już o domu , ale w  międzyczasie pojawił się u mojej bardzo dużo mleczka i temperatura jej wzrosła. Mama walczyła z tym nawałem mleczka . . . inny lekarz na wizycie powiedział, że nas nie wypuści do domu, bo niby rana na mamy brzuszku się nie goi. A mama mówiła, że nawet na tą ranę nie spojrzał. Mama się popłakała, bo inne mamy z sami które rodziły po niej miały wyjść tego dnia to domu a my jeszcze nie. W końcu babcia porozmawiała z inną panią dr która była na dyżurze a ta powiedziała, że jak temperatura spadnie to nas wypuszczą. Dlatego mama cały dzień wyciskała mleczko, którego ja nie dałam rady zjeść, aby tylko temperatura spadła. I wreszcie poszłyśmy do domku 8 dnia czyli 6 lipca 2009 roki.

4 komentarze:

  1. Niuniu pozdrow Mamusie :* Kochana i dzielna z Niej kobietka, a z Ciebie slodka i urocza Dziewczyneczka :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to Cię słodziaku potrzymali w tym szpitalu -Ty nieświadoma jeszcze byłaś ale mama chciała do domku ;) wiem coś o tym bo sama nie cierpię leżeć w szpitalu

      Usuń
  2. Jakbym czytała o nas... Mateusz pod lampami, ja miałam dwie transfuzje... No ale nas potrzymali w szpitalu aż 10 dni :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka mała, spamowa wiadomość wysłana do wszystkich. Z góry przepraszam. Kochani moi prosze o zajrzenie w wolnym czasie do mnie. :) całuje :)

    OdpowiedzUsuń

Lala i ja dziękujemy :*