poniedziałek, 9 stycznia 2012

3. Dzień, w którym przyszłam na ten świat

Oj Lalu, Lalu... ten dzień 28 czerwca 2009 roku moja mama zapamięta na zawsze ... dobrze, że ja nic z tego okresu nie pamiętam. Wszystko opowiedziała mi moja mama ...

Otóż wszystko zaczęło się około 2 w nocy, bo wtedy mama się obudziła  i poczuła lekkie skurcze, nie mogła zasnąć, było strasznie gorąco...wyszła na balkon siadła na krześle. Skurcze były co kilka minut, ale nieregularne i takie do wytrzymania. Stała, chodziła, kładła się, znowu wstawała a na dworze robiło się coraz jaśniej...wreszcie koło 5 obudziła tatę, później babcię i pojechali do szpitala.

Kazali się mamie przebrać w jakąś szpitalną koszulę, która ledwo pupę zakrywała, położna badała, ale tylko rozwarcie an 2 palce było, później lewatywa... jeju na dworze robiło się coraz cieplej, podłączyli mamę do KTG dali kroplówkę i nic, skurcze były coraz mocniejsze ale rozwarcie się nie powiększało, wody nie odeszły...tata  cały czas był przy mamie  <<no raz pojechał na obiad do domu, bo był głodny>> Mama niestety nie mogła już jeść. Chodziła siedziała na piłce. Potem znowu badali i badali, kolejna kroplówka...a na dworze upał...mama już nie miała siły, pytała czy można jakoś to przyśpieszyć, coś zrobić bo bardzo boli na co babcia jej odpowiedziała, że cięcie. Ale mama go nie chciała, wolała sama mnie urodzić.

Koło 19 położna przepiła jej pęcherz płodowy...oj podobno bardzo nieprzyjemne uczucie...niedługi czas później przenieśli ją na salę porodową. I znowu kazali siadać na piłkę...tato był tuż obok...wreszcie kazali przeć...o całym dniu skurczy, nie jedzenia, upału mama już nie miała siły, ale próbowała parła, parła raz dobrze raz źle...ile tylko miała siły...ale pomimo pełnego rozwarcia, moja główka jakoś źle się wstawiła...skurcze bolały...wreszcie lekarz zadecydował o CC mama wykończona zgodziła się...przewieźli ją na salę operacyjną gdzie już nie wpuszczono nikogo z rodziny...leżąc na stole mama podpisywała zgodę na cięcie...chciała jak najszybciej mnie urodzić...dostała znieczulenie ogólne...i gdy mama spała pani doktor wyciągnęła mnie z brzucha mamy... i tak o godz 22.10 28 czerwca 2009 przyszłam na ten świat mierząc 56cm i ważąc 3970 g mając 10 pkt. 

Lalu z tego co tato mówi później wszytko działo się w bardzo szybkim tempie...tato czekał na mnie i mamę na korytarzu i mówił, że nagle zrobiło się zamieszanie, położne zaczęły biegać a mamę szybko przewieziono z sali operacyjnej na oddział...

Mama zobaczyła mnie dopiero na oddziale jak ją obudzili...jak głęboko zasnęła, że nie mogli jej dobudzić - tak tato opowiadał. Gdy wreszcie otworzyła oczy zobaczyła tatę a później mnie. Tato powiedział, że mają córeczkę, mama dała mi buzi...i nie kazali jej zasypiać...ależ to było trudne dla niej...wreszcie po kilku min pozwolili jej spać  i odpłynęła...budziła się kilka razy w nocy. Widziała, że sama leży na 4 osobowej sali a na łóżku obok śpi położna.

Mama ponownie zobaczyła mnie następnego dnia rano, gdy mnie przynieśli do niej. Nie mogła się na mnie napatrzeć.

Lalu i tak właśnie wyglądał dzień moich narodzin, ciężko było ale obie dałyśmy radę.

4 komentarze:

Lala i ja dziękujemy :*