środa, 15 lutego 2012

5. Chrzest i guzek

Lalu po powrocie do domku mama była bardzo szczęśliwa, że ma mnie wreszcie przy sobie i że możemy być razem. Mama nie pracowała, więc całe dnie spędzałyśmy razem.

1 sierpnia rodzice odbył się mój chrzest. Pewnie zapytasz Lalu czemu tak wcześnie. Otóż mój dziadek w tamtym czasie pracował w Irlandii i przyjeżdżał tylko raz na jakiś czas do Polski i akurat wtedy przyjechał a następny jego przyjazd miał być we wrześniu, więc rodzice postanowili mnie już w sierpniu ochrzcić. Moimi rodzicami chrzestnymi są Ola - siostra mamy i Bartek brat taty. Przez część mszy spałam sobie spokojnie a później? Lalu mama opowiadała że tylko mnie było słychać w całym kościele!!! Zresztą widać to wszystko na zdjęciach, które mama mi pokazywała.

Pewnie nie wiesz Lalu, ale już w dniu chrztu mama "znalazła" jakiegoś guzka pod moją prawą pachą. Pokazała ją babci i jej znajomej położnej, która akurat wtedy była u nas. Ale one powiedziały, że pewnie mnie coś ugryzło. Mijały dni, a to coś wcale nie znikało. Wreszcie oboje z tatę zabrali mnie do pani doktor, która po obejrzeniu tego "czegoś" powiedziała, że to najprawdopodobniej kaszak, którego trzeba będzie wyciąć i dała nam skierowanie do poradni chirurgicznej w DSK w Lublinie. Lalu a ja  miałam wtedy tylko 3 miesiące...


4 komentarze:

  1. A gdzie jakieś zdjęcie ze chrztu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No wlasnie gdzie jakas fotka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. również czekam na foteczki -nasza córcia też urządziła popis na chrzcinach z tym że miała już wtedy ponad rok i chodziła na nózkach a głos miała taki że nic oprócz niej nie było w kościele słychać ani księdza ani organ ;)

    OdpowiedzUsuń

Lala i ja dziękujemy :*